Prostota nie oznacza pustki

Najczęściej chodzi o to, żeby usunąć rzeczy niepotrzebne i zostawić te, które faktycznie pomagają osiągnąć cel. A to wymaga wiedzy, co jest celem.

Kiedy ktoś prosi o „coś prostego”, rzadko myśli o braku treści. Zwykle chce, żeby było czytelnie, bez zbędnych ozdobników i bez wielotygodniowego procesu.

Ewelina Bobak pracująca przy oknie kawiarni, w tle witryna i lampa

Proste bywa najtrudniejsze

Gdy rzeczy jest mało, każda musi być dobrze przemyślana. Nie ma gdzie ukryć niedopracowanego komunikatu ani przypadkowego koloru. Dlatego „proste” rzadko oznacza „szybkie”.

Jak zaczynamy taką rozmowę

  • Dla kogo to jest i co ma on zrobić po zobaczeniu efektu?
  • Co ma się zmienić po projekcie, a co ma zostać po staremu?
  • Jak wygląda coś, co się Wam podoba, i dlaczego?

Kiedy „proste” naprawdę wystarcza

Są projekty, które powinny zostać proste: jednostronicowa wizytówka, krótka oferta, jeden dobrze napisany komunikat. Różnica polega na tym, że wtedy prostota jest decyzją, a nie brakiem pomysłu. Zapisujemy ją w założeniach projektu, żeby po drodze nikt nie dokładał „jeszcze jednej sekcji, bo wypada”.

Na koniec

Po tych kilku pytaniach „coś prostego” zwykle zamienia się w konkretny plan. I właśnie wtedy zaczyna się najciekawsza część pracy.